Klienci BZ WBK dopłacą mu za swoje oszczędności

W sierpniu podmiot kontrolowany przez Santandera wprowadzi 1-zł opłatę za prowadzenie konta oszczędnościowego. W efekcie trzymanie na nim mniej niż 3 tys. zł nie tylko nie przyniesie klientowi żadnych odsetek, ale też uszczupli posiadany przez niego kapitał.

[more]

 

Czwarty największy bank w Polsce zapowiedział na początek sierpnia zmiany w cenniku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że część nowych opłat budzi kontrowersje. Dlaczego?

Obok prowizji za wpłaty i wypłaty w oddziałach czy wznowienie karty debetowej podmiot kierowany przez (tymczasowo) Gerry’ego Byrne’a będzie też pobierać opłaty za m.in. autoryzacyjne SMS-y (za szósty i kolejne w miesiącu), realizację internetowych zleceń stałych, szybkie przelewy za zakupy internetowe opłacane przez system Przelewy24 (płatności typu pay-by-link), czyli czynności automatyczne, które nie obciążają pracowników placówek. Jednak najbardziej bulwersująca wydaje się 1-zł prowizja za prowadzenie konta oszczędnościowego.

Konto oszczędnościowe w BZ WBK 

Oszczędzaj i trać

 

Obejmie ona złotówkowe i walutowe konto oszczędnościowe w BZ WBK oraz rachunek noszący teraz nazwę „Konto oszczędnościowe a la Lokata” (zostanie przekształcony w „Konto oszczędnościowe VIP”). Marnym pocieszeniem jest fakt, że druga i kolejne wypłaty gotówkowe w miesiącu z tych rachunków nie będą już obciążane 10-zł daniną na rzecz usługodawcy.

Przy obecnej rentowności konta oszczędnościowego w BZ WBK ustanowienie tej opłaty oznacza, że przy niskim saldzie klienci będą dopłacać bankowi za możliwość deponowania środków. Doczekaliśmy się więc w Polsce ujemnych stóp procentowych!

Aktualnie konta oszczędnościowe w BZ WBK są oprocentowanie – w zależności od taryfy – na 0,51-1,01 proc. w skali roku dla salda poniżej 50 tys. zł. W promocji trwającej do końca czerwca i po spełnieniu wymagań (używanie karty debetowej, aktywność na koncie osobistym) stawka rośnie do 1,26-1,51 proc.

Załóżmy, że klient trzyma tam 2,5 tys. zł. Po miesiącu zarobi na czysto, tj. po odliczeniu podatku Belki, 86 groszy. Po uwzględnieniu opłaty za prowadzenie konta stan jego oszczędności skurczy się o 14 groszy. Zatem będzie musiał dopłacić bankowi za samą możliwość oszczędzania. Choć brzmi to nieracjonalnie, od 1 sierpnia niejednemu kontrahentowi BZ WBK bardziej opłacać się będzie trzymanie pieniędzy na nieoprocentowanym ROR-ze oraz zamknięcie rachunku oszczędnościowego.

 

O jedną opłatę za daleko

 

BZ WBK nie jest na naszym rynku pionierem, jeśli chodzi o opłatę za konto oszczędnościowe. W lutym 2015 r. wprowadził ją PKO BP. Lecz instytucja kierowana przez Zbigniewa Jagiełłę nie pobiera daniny, gdy saldo na rachunku jest niższe niż 1 zł, czyli w momencie niekorzystania przez klienta z rachunku oszczędnościowego. W Citi Handlowym (15 zł) i Toyota Banku (30 zł) haraczu można uniknąć pod pewnymi warunkami – odpowiednio: zasilanie ROR-u min. 3 tys. zł oraz niewypłacanie środków. 

Ruch podmiotu kontrolowanego przez Banco Santander oraz wymienionych wyżej banków wydaje się absurdalny. Jednak ma swoje uzasadnienie – to rosnące obciążenia branży finansowej (obniżka stawek interchange, wyższa składka na BFG, niskie stopy procentowe, fundusz wsparcia kredytobiorców, wyższe wymogi kapitałowe, podatek od aktywów). Banki bronią się w ten sposób przez spadkiem przychodów. W końcu to spółki giełdowe, które mają zarabiać pieniądze dla swoich właścicieli (akcjonariuszy). Wydaje się jednak, że w tym przypadku granica przyzwoitości została przekroczona.

 

Antykonsumenckie posunięcie BZ WBK zapewne skłoni część klientów do zmiany konta i przeniesienie finansów do innego banku. Wybór warunkowo darmowych ROR-ów z bezpłatną kartą i wszystkimi bankomatami krajowymi jest całkiem spory –> czytaj więcej.


Maciej Kusznierewicz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.