
Choć wydatki na utrzymanie mieszkania rosną dwukrotnie wolniej niż rok temu, swoją dynamiką nadal przewyższają ogólną inflację. Mają też bardzo duży udział w comiesięcznych rozchodach statystycznego gospodarstwa domowego. Z tym że jest on wyraźnie mniejszy niż przed pandemią.
Na bazie danych GUS-u firma doradcza HREIT oszacowała wydatki na utrzymanie mieszkania trzyosobowej rodziny. Wg niej w lipcu 2024 wyniosły one 1414 zł. W ciągu roku zwiększyły się o 95 zł.
Roczna dynamika nakładów na użytkowanie mieszkania przewyższyła ogólną inflację. Wyniosła bowiem 8,7 proc., a wskaźnik cen konsumenckich – 4,2 proc.
Wydatki na utrzymanie mieszkania rosną szybciej niż inflacja
Jednak tak dzieje się od lat. Przykładowo już wiosną ub. r. wydatki na utrzymanie mieszkania rosły szybciej niż ogół cen. Z tym że wtedy tempo tych procesów było przeszło dwukrotnie większe niż obecnie.
Oczywiście nie wszystkie koszty utrzymania mieszkania wzrosły tak samo. Inflację w tym obszarze najbardziej podbiło częściowo uwolnienie cen energii elektrycznej. W ciągu 12 miesięcy zdrożała ona o 18,5 proc.
Wyraźnie w górę poszły także stawki za gaz (16,1 proc.), wodę (12,4 proc.) i usługi związane z domem jak np. sprzątanie i naprawy (11,8 proc.). Z podobną dynamiką (11,3 proc.) zwiększyły się koszty odprowadzania ścieków. Znacznie wolniej rosły ceny ciepła (6,7 proc.) i mebli (3,3 proc.) oraz czynsze (5,1 proc.) i wywóz śmieci (0,6 proc.).
Generalnie zdrożała większość dóbr i usług niezbędnych do utrzymania mieszkania. Mniej płaciliśmy tylko za opał, który staniał o 11,4 proc., oraz sprzęt AGD (-0,9 proc.).
Nakłady na użytkowanie domu a comiesięczne wydatki
Wg GUS-u w lipcu 2024 wydatki na utrzymanie mieszkania stanowiły 1/5 comiesięcznych kosztów życia. Dokładnie było to 20,43 proc.
Więcej wydawaliśmy tylko na żywność i napoje. Stanowiły one 27,63 proc. koszyka inflacyjnego statystycznego gospodarstwa domowego.
Na tle historycznym udział nakładów na użytkowanie domu w comiesięcznych wydatkach polskich rodzin zmalał. Wg Eurostatu w poprzedniej dekadzie corocznie przekraczał on bowiem 23 proc. W 2012 sięgnął nawet 26 proc. Pod tym względem Polska plasowała się powyżej średniej unijnej.
Maciej Kusznierewicz
Dodaj komentarz