
Z końcem roku Z końcem roku SKOK Szopienice przyłączył SKOK Mysłowice. W ten sposób śląskie kasy kredytowe próbują walczyć z trendem, który jest bolączką całego sektora, a przy okazji chcą rozwiązać swoje mniejsze problemy.
KNF przystała na wniosek stron i zgodziła się na połączenie SKOK-u Mysłowice ze SKOK-iem Szopienice w Katowicach. Tym samym sektor spółdzielczy zmniejszy się do 29 kas kredytowych. Będzie to niemal dwa razy mniej niż w 2012 r., gdy SKOK-i zostały objęte kuratelą KNF.
SKOK-u Szopienice przejmuje małych i awansuje
Formalnie do połączenia dojdzie 31 grudnia, gdy zmiany zostaną zarejestrowane w KRS-ie. Wówczas SKOK Szopienice przyłączy SKOK Mysłowice i przejmie jego majątek.

Dla katowickiej kasy będzie to druga taka operacja w ostatnich latach. W 2014 r. spółdzielnia kierowana przez Zbigniewa Grzesiaka na identycznych zasadach przejęła bowiem SKOK Dziedzice. Dzięki najnowszej transakcji przesunie się w okolice 15. miejsca wśród największych kas kredytowych. Natomiast istniejąca od 1995 r. marka SKOK Mysłowice zniknie, a na jej dwóch placówkach pojawi się nowy szyld.
Obie instytucje nie należą do potentatów. Skupiają po mniej niż 2 tys. członków, przy czym pod względem sumy bilansowej, wartości udzielonych kredytów i przyjętych depozytów SKOK Szopienice (odpowiednio: 49, 35,5 i 43 mln zł) jest trzy razy większy od swojego nowego partnera.
Obie kasy pożyczkowe raportują, że są w dobrej sytuacji finansowej. Ich współczynnik wypłacalności znacząco przewyższa ustawowe minimum (11,8 oraz 13,5 proc. przy zalecanych 5 proc.).
Jednak oba SKOK-i, tak samo jak cały sektor, borykają się z odpływem klientów. Postanowiły więc zwiększyć skalę działania, by łatwiej było im konkurować na lokalnym rynku (oba funkcjonują tylko w woj. śląskim), i zoptymalizować koszty.
Do tego SKOK Szopienice wykazywał potrzeby kadrowe i kapitałowe. Z kolei oferta SKOK-u Mysłowice odbiegała od standardów XXI w., bo nie obejmowała bankowości elektronicznej, kart płatniczych ani pożyczek zabezpieczonych hipotecznie.
– Zbliżona lokalizacja ułatwi logistyczne przeprowadzenie połączenia. Dodatkowo nasze placówki nie konkurują ze sobą – podaje kolejne argumenty Rafał Majchur, prezes SKOK-u Mysłowice.
Prezes SKOK-u Mysłowice na cenzurowanym
Co ciekawe, przed dwoma laty Majchur był w KNF-ie – jeszcze przed zmianą kierownictwa w urzędzie – na cenzurowanym. Regulator odmówił mu wydania zgody na pełnienie funkcji. Było to spowodowane „złożoną sytuację kasy” oraz stwierdzonymi przez inspekcje nadzoru „nieprawidłowościami w jej działaniu”.

Prezes tłumaczy, że decyzja KNF była skutkiem wejścia w życie nowych zasad rachunkowości w SKOK-ach. Przez to kasy kredytowe z dnia na dzień przestały spełniać ustawowe wymogi dotyczące kapitałów.
– Brak okresu przejściowego oraz niesprzyjające otoczenie wizerunkowe były jednymi z powodów naszych trudności. Jednak z biegiem czasu, wraz ze zmianami w organizacji, dążyliśmy do poprawy sytuacji. Połączenie ze SKOK-iem Szopienice znacząco przyspieszy ten proces – mówi.
SKOK-i w fazie kurczenia
W listopadzie 2012 r., gdy nadzór nad SKOK-ami objął KNF, istniało 55 kas kredytowych. Od tamtego czasu:
- 11 podmiotów zbankrutowało,
- 10 trafiło pod skrzydła banków (niebawem może do nich dołączyć SKOK Jaworzno),
- jeden został przejęty przez inny SKOK,
- a cztery formalnie połączyły się z innymi instytucjami z tego sektora.

W szczytowym okresie (2013 r.) SKOK-i miały 2,66 mln członków i zarządzały majątkiem o wielkości 18,7 mld zł. Klienci trzymali w nich przeszło 17 mld zł, a portfel pożyczek opiewał na 12 mld zł.
Obecnie (stan na koniec czerwca 2018 r.) do kas oszczędnościowo-pożyczkowych należy 1,66 mln osób. Aktywa SKOK-ów stopniały do 10 mld zł, a portfel kredytów – do 6 mld zł. Równie mocno zmniejszyła się baza depozytowa, która wynosi 9,4 mld zł.
Maciej Kusznierewicz
Dodaj komentarz